W dzisiejszym wpisie przedstawiam modne tatuaże damskie – Monika Miller szturmem podbiła serca internetowej społeczności. Gdy jej dziadek dodał na Twitterze jej zdjęcie, jedni byli pod wrażeniem, drudzy twierdzili, że się oszpeciła. Tatuaże są obecnie powszechnym zjawiskiem, a mimo to niektórzy traktują je jako okazję do hejtu. Co więcej, Monice wytyka się to, że jej tatuaże za bardzo kontrastują z wizerunkiem jej dziadka. W sekundzie jej życie wywróciło się do góry nogami.
Tatuaże damskie – Monika Miller

W wieku 16 lat miała już wytatuowane dwa rękawy oraz klatkę piersiową. Nazywana była „szatanem”, „dziwadłem” czy „puszczalską”. Choć teraz nie spotyka się z hejtem na żywo, w sieci nie szczędzą jej złośliwych komentarzy. Monika Miller jednak się nimi nie przejmuje, choć wkurzają ją teksty, w której zarzuca się, że jej jedyną aspiracją jest zostanie alternatywną modelką. Jak sama podkreśla, studiuje grafikę i w przyszłości sama chciałaby tatuować. Prywatnie jest wielką fanką siłowni, udziela się charytatywnie w projektach związanych z tatuowaniem, m.in. Dziarą w raka. Cieszy się z tego, że inspiruje innych i może zostać sobą, mimo medialnego szumu.
Tatuaże Moniki Miller
Jej pierwszym tatuażem był klucz wiolinowy, który zrobiła sobie w wieku 15 lat. Szybko pokochała tatuowanie, więc w krótkim czasie przybyło jej sporo nowych ozdób. Sama jest fanką oldschoolowych tatuaży. Traktuje je jak naklejki – dany wzór jej się spodoba, idzie do studia i prosi o jego wykonanie. Jednak jak podkreśla, każdy z jej tatuaży musi mieć znaczenie – inaczej szybko by jej się znudził.
Skąd zrodziła się jej pasja do tatuaży?

Jak twierdzi Monika, zaczęła myśleć o tym, że sama mogłaby tatuować, gdy napisał do niej Lipa, u którego tatuowała szyję. Pomagał jej, był jej nauczycielem. Prawie codziennie przychodziła do jego studia i malowała. Potem przynosiła sztuczne skóry, maszynkę i ćwiczyła. Obecnie trenuje tatuowanie w domu. Gdy nabierze wprawy, planuje otworzyć własne studio, ale jej priorytetem jest obecnie skończenie studiów.



